środa, 8 lutego 2017

Rozdział III cd

Na zdjęciach w poprzednim rozdziale mamy golf dla klientki, wykonanie tego golfu kosztowało 100 złotych - tyle się cenię - jednakże golf nie został jeszcze odebrany. Jest nadzieja, że zostanie odebrany.  

Jednak my wróćmy do kolekcji bluzek ażurowych. Miałem ustalić cenę  wykonania i tak:
1.  Bezrękawnik kosztuje 40 zł. plus materiał, 
2. Bluzka z krótkim rękawem to wydatek rzędu 50 zł plus materiał, 
3. Z długim rękawem to koszt 60 zł. plus materiał. 

Są to bluzki ażurowe, inne wzory jeszcze nie sprawdzałem, gdyż brakuje mi materiału na wykonanie. Czasami wydaje mi się że moje wyroby nie są zbyt eleganckie i nikt nimi się nie zainteresuje, ponieważ nie potrafię siebie docenić i obawiam się, że mogę mieć odrobinę racji. Nawet robię dużo błędów przy pisaniu, choć staram się jak najlepiej pisać i wykonywać rzeczy które robię jak najlepiej. Miałem dość długą przerwę około 20 lat, gdyż byłem zajęty życiem. Myślę, że przy wsparciu innych osób mogę sobie poradzić, bo robiąc wszystko sam jestem skazany na porażkę. I tego właśnie się boję, że moja praca pójdzie na marne. Zaczynam się wahać i poddawać, tracę sens tego co robię, i sens życia. Nie potrafię dotrzeć do innych ludzi, nie mówiąc o sobie, jak walczyć by nie poddać się, a zarazem nie upaść, spadając na samo dno albo jeszcze niżej.

Wróćmy do wzoru ażurowego trzeba go w końcu opisać jak go zrobić. Wzór robi się bardzo prosto, jest to jeden z najłatwiejszych wzorów, robi się go bardzo szybko. Ja wykonuję bluzkę z rękawami około trzech dni. Podzielność oczek też jest łatwa, trzeba tylko ilość oczek podzielić na cztery plus dwa oczka brzegowe. Czyli jeżeli chcemy w jednym ciągu mieć pięć dziurek to musimy nabrać na druty 20 oczek plus dwa oczka brzegowe,daje nam to 22 oczka. Wzór powtarzamy co cztery rzędy. Najpierw musimy wykonać ściągacz, jednakże zwykły ściągacz do bluzek ażurowych zwłaszcza tego rodzaju nie pasuje, ale trzeba coś zrobić. Ja polecam ścieg angielski prawy, czyli wszystkie oczka i rzędy przerabiamy na prawo. A robimy to tak: na druty nabieramy 22 oczka i liczymy je jako rząd pierwszy, rząd drugi, wszystkie oczka prawe, rząd trzeci,wszystkie oczka prawe. Tak przerabiamy aż 10 rzędów, w rzędzie 11 stym wszystkie oczka lewe. Od rzędu 12 stego robimy wzór ażurowy, czyli: 1. jedno oczko brzegowe, dwa oczka razem na prawo, podwójny narzut, dwa oczka razem na prawo, schemat ten powtarzamy aż do oczka brzegowego.  2  wszystkie oczka na lewo z wyjątkiem narzutów, je przerabiamy dwukrotnie raz na prawo raz na lewo. Trzeba nam pamiętać że po skończonym rzędzie musimy mieć 22 oczka.  3  wszystkie oczka na prawo.  4  wszystkie oczka lewe. Od rzędu 5 tego powtarzamy wzór. 
W zależności od grubości wełny, trzeba dobrać druty. pamiętajmy że druty nie mogą być za cienkie, bo wzór wyjdzie za sztywny. Nie mogą być za grube gdyż da to nam za rzadki wzór. Dlatego trzeba patrzyć na ulotki lub doradzić się sklepowej,albo osoby która zna się na tym. Ja sprawdzam na ulotkach, jednak po paru doświadczeniach doszedłem do wniosku, że ulotkom nie należy wierzyć. I tak jeżeli na wełnie jest zaznaczone, że trzeba użyć druty nr 5, używam druty o półtora numeru mniejsze - to będą druty nr.3,5. Zwróćmy jeszcze uwagę na wzór, który jest podatny na rozciąganie się, dlatego prosiłbym osoby które będą bawić się w ten wzór, by użyły do wełny nici. Zawsze polecam nici stylonowe, są niezastąpione. We wzorze ażurowym idę na odstępstwo i dopuszczam możliwość użycia zwykłych nici. Wzór nie będzie elastyczny,ale utrzyma rozmiary te same po każdym praniu. Mam to sprawdzone na różnych robótkach.Do ażuru też nie polecam wełny ze sprutego swetra, ani przestarzałej, są to wełny bardzo słabe i podatne na częste przerywanie się, nawet przy pracy. Owszem można, jednak trzeba bardzo uważać i robić ostrożnie i pomału. Do takich bluzek nie potrzeba dużo materiału - wystarczy około 30- 40 deka wełny w zależności od rozmiaru. Moim zdaniem nie warto poświęcać własnego czasu i nerwów. Nie powinienem tak mówić,przecież jestem biedny  i powinienem liczyć się z każdym groszem, ale efekt robótki z odzyskanego materiału jest nieciekawy, co można zobaczyć na zdjęciach. Jak uważnie się przypatrzymy, bluzki czy tez kamizelki wykonałem z wełny, którą otrzymałem z sprutych swetrów. I tu trzeba uważnie się przyjrzeć, ocenić, oraz stwierdzić czy warto, moim zdaniem nie. 

Usiłuje zdobyć fundusze na zakup maszyny do szycia ponieważ pragnę napisać ze dwa rozdziały na temat krawiectwa o tym jak szyć na przykład plecaki, czy też narzuty na łóżka z resztek materiału. 
Na wstępie powiem, że w kryminale uszyłem kapę o rozmiarach dwa na dwa mety z 3650 łatek. Zeszło mi to około tygodnia bo wzór był trudny, i kolorów sporo. Jednak dałem rade, mam nadzieje że i tu mi się powiedzie choć bardzo boje się tego wyzwania. 
Pewna osoba twierdzi że strach to normalna rzecz i tylko idioci się nie boją. Nie wiem, czy ma racje, a jeżeli się myli, albo i nie już sam nie wiem co o tym mam myśleć. Wiem jedno będę ryzykował, bo kto nie ryzykuje ten nic nie osiąga, a ja chcę coś osiągnąć. TYLKO NIE WIEM CO. 

Zbliża się bardzo wielkimi krokami mój ulubiony koncert Ennio Moriccone w Krakowie. Biletu nie mam jest za drogi, teraz kosztuje prawie 500 zł. Plus dojazd na który mam  i niezależnie od sytuacji pojadę choćby aby popatrzeć przez telebim. Nie udało mi się zebrać odpowiedniej kwoty, nie mogłem nawet pożyczyć taki ze mnie niezdara i nieudacznik. Jak mam wierzyć w siebie skoro nic nie potrafię. Bez kitu jestem prawdziwym nieudacznikiem. Przykład jest prosty cały czas otrzymuje rybę a nie wędkę i to doprowadza do tego, że z niczym nie mogę sobie poradzić. Może teraz gdy zostanę skierowany na kurs zdobędę tę upragnioną wędkę, abym sam łowił ryby. Patrząc na mnie to chyba też się nie uda, ale zaryzykuje nic innego mi nie pozostało. Ostatnio stwarzam same problemy, wszystko partacze i psuje. Przez co tracę wszystko, nawet dach nad głową... Ale to już mój taki żywioł, gdzie co zacznę zawsze zawiodę. Muszę jakoś te ostatnie sprawy poukładać, aby wiedzieć od czego mam zacząć reperacje moich dotychczasowych błędów. Boję się, że znów spieprzę moje działanie. 
Został mi tylko jeden przyjaciel na którego mogę zawsze liczyć w sprawach duchowych, z finansami u niego bardzo dobrze, ale nierealne. Trudny klient w tych sprawach, jednak mu się nie dziwię i popieram go, gdyż ciężko na nie zapracował. Ważne jest to że jest za mną i chce mnie wspierać. Ciekawe czy damy rade wspólnie pomagać sobie nawzajem, bo to teraz najważniejsze. 
 Przerąbałem wszystką kasę na bzdury i teraz mi ciężko... Jednak najgorsze to że nie kupiłem sobie wełny i nie mam co robić i projektować. Tak szybko sobie nie kupię. Ale pojadę do Lęborka może pozbieram z wystawek coś do prucia. Mam przecież trochę materiału, to może bym coś uszył - kapę lub jakiś obrus, żeby jakoś się odwdzięczyć za moje chamstwo. Nie wiem czy nie będzie to próba przekupstwa, chyba zaryzykuję...