Sam w życiu nic z dziewiarstwa nie zaprojektowałem. Czerpię pomysły z innych dziewiarzy, przy czym szkolę swoje umiejętności oraz staram się wprowadzać w czyn tego, czego sam się nauczyłem.
![]() |
| Komin gotowy do założenia... |
Kiedyś podczas robótki pewna kobieta próbowała mi pomóc udzielając bardzo ciekawych rad na temat estetyki danego wyrobu i trwałości pod tym względem, iż robótka (powiedzmy niech to będzie komin) powinien być trwały i zarazem elegancki. Oto jej słowa : "Robert użyj proszę nici stylonowych do robótki, ponieważ komin nigdy ci się nie skurczy, ani nie rozciągnie się, efekt widoczny będzie dopiero po praniu".
Zwróćmy uwagę, iż dana nić blokuje niepożądane efekty uboczne takie jak rozciąganie i skórczanie nawet wtedy, gdy będziemy prać w pralce. Na pewno zapytacie, dlaczego nici stylonowe: otóż nici te są elastyczne i bardzo dobrze wykonują pracę wraz z wełną. Każda inna nić doprowadzi wyrób do sztywności, co spowoduje, iż efekty uboczne będą się aktywować. Doprowadzi to do zmarnowania materiału i czasu który poświęciliśmy, a naprawdę szkoda. Nićmi stylonowymi można wykonać wiele rzeczy m.in. sznurki ozdobne,
które mają kilka zastosowań, ale o tym w dalszej części.
Jak wiecie jestem Robert, znajomi wołają na mnie Maliniak. Mam dwóch braci oraz jedną siostrę. Nie utrzymuję z nimi kontaktów, gdyż wszyscy są samolubami i dbają tylko o siebie, zaś rodzinę mają gdzieś. Staram nawiązać z nimi jakikolwiek kontakt, ale bezskutecznie. Zdaje mi się, iż jestem piątym kołem u wozu, czyli niepotrzebny. Jakoś pogodziłem się z losem, więc żyje dalej, może kiedyś los odmieni się i znów będziemy prawdziwą rodziną. Moja bratowa napisała, iż szczęście jest w domu w którym uśmiech ludzi kochających jest na co dzień. Żałuję tylko tego, iż brak jest uśmiechu i ludzi których naprawdę kocham. To po co mi dom, dla samego siebie? Nonsens. Wolę być bezdomny i nie mieć nikogo. Pewien kompozytor Ennio M. napisał iż na samotność nie skazują wrogowie, lecz przyjaciele, a nawet rodzina. Mnie właśnie skazali.
które mają kilka zastosowań, ale o tym w dalszej części.
![]() |
| Tak prezentuje się mój komin na osobie |
Jak wiecie jestem Robert, znajomi wołają na mnie Maliniak. Mam dwóch braci oraz jedną siostrę. Nie utrzymuję z nimi kontaktów, gdyż wszyscy są samolubami i dbają tylko o siebie, zaś rodzinę mają gdzieś. Staram nawiązać z nimi jakikolwiek kontakt, ale bezskutecznie. Zdaje mi się, iż jestem piątym kołem u wozu, czyli niepotrzebny. Jakoś pogodziłem się z losem, więc żyje dalej, może kiedyś los odmieni się i znów będziemy prawdziwą rodziną. Moja bratowa napisała, iż szczęście jest w domu w którym uśmiech ludzi kochających jest na co dzień. Żałuję tylko tego, iż brak jest uśmiechu i ludzi których naprawdę kocham. To po co mi dom, dla samego siebie? Nonsens. Wolę być bezdomny i nie mieć nikogo. Pewien kompozytor Ennio M. napisał iż na samotność nie skazują wrogowie, lecz przyjaciele, a nawet rodzina. Mnie właśnie skazali.
Kocham moją rodzinę bez względu na wszystko, będę zawsze ją kochał i nigdy się jej nie wyprę, tak jak oni wyparli się mnie. Jeżeli będą potrzebowali pomocy, to zawsze pomogę, choć sam nie mam nic. Przez 11 lat błąkałem się po świecie zwiedzając wiele domów dziecka, nawet zwiedziłem zakład karny, gdzie zatrzymałem się na kilka lat.
Już sam nie wiem, co jest dobre, a co złe? Mam przed sobą tylu ludzi, którzy pragną dla mnie jak najlepiej - tylko z której strony? Być może z tej dobrej lub z tej złej... Ale jak wyczuć, jak sprawdzić, które jest dobre - mam rozdarte serce, mam niepewność w tym, co nie jest pewne, gdzie dobro lub zło...
Ja tu tylko o sobie, a czas najwyższy
przejść do kolejnej porady związanej z przygotowaniem starego swetra do
prucia i przygotowanie do kolejnej pracy. Otóż aby spruta wełna była jak
najwięcej wydajna, to przy pruciu nie zwijamy w kłębek tylko w motek
takie jak były za PRLu. Wtedy dopiero pierzemy nawet w pralce ale w 35,
40 stopni nie w większej, bo sfilcujemy, a na pewno nie chcielibyśmy
stracić jedyny materiał który posiadamy. Nigdy żadnej wełny nie
pierzemy w jakimkolwiek proszku tylko i wyłącznie w płynach do prania
wełny. Proszek i mydło (nawet w płynie) powoduje to, że między oczkami, po
najlepszym nawet płukaniu pozostaje osad bardzo ciężki do usunięcia, co
powoduje, że ludzie zaczynają się drapać. Jeżeli ktoś po ubraniu swetra zaczyna się drapać, to bądźmy pewni,
że sweter jest źle wypłukany. Każdy rodzaj wełny płuczemy trzy
razy - nie mniej, możemy więcej. Pierwsze płukanie powinno być w 35, 40 stopni, czyli krótko mówiąc w
ciepłej wodzie, każde kolejne płukanie musi mieć zimniejszą
wodę. Nie płuczemy nigdy szokowo, doprowadzi to do szybszego
niszczenia się wełny oraz szybszego mechacenia się. Dlatego bardzo bym
prosił o dostosowanie się do zaleceń, unikniecie Państwo zmarnowania wełny oraz niepotrzebnych
nerwów i stresu. Dlatego powinniśmy zwracać na takie rzeczy uwagę i starać się nie
popełniać jakichkolwiek błędów. Jednak nie każdemu się to uda, to nie
znaczy aby zaraz się poddać - trzeba walczyć dalej posuwając się do przodu
choćby małymi krokami. Życzę powodzenia!
Następnie suszymy normalnie na lince do prania. Po wyschnięciu zwijamy w kłębki, nie ciasno tylko luźno. Daję gwarancję na to, że wełna będzie wydajna jak nowa, a co najważniejsze będzie prosta.
Jestem człowiekiem bez dachu nad głową. Błąkam się, nie mając gdzie się zatrzymać na dłuższy okres. Boję się, że mógłbym popełnić jakieś głupstwo, co może spowodować złe następstwa. Teraz przebywam u ludzi dobrej woli, którzy wzięli mnie pod swój dach, dając schronienie. Nie wiem dlaczego tak się dzieje, co powoduje że u takich ludzi widać dobro, które rozsiewają po okolicach. Znając życie, to chyba nikt nie będzie miał o nich dobrego zdania. Ale ja się nie przejmuje, bo wiem, a i nawet jestem pewny, że plon który posiali będzie obfity. Bo tak już jest, co siejesz, to zbierasz. U tych ludzi jestem kilka miesięcy i nadal dobrze się czuję. Mam nadzieję, że to będzie mój dom i w końcu skończy się ta moja bezsensowna tułaczka. Mam prawie 50 lat i zmarnowane całe dotychczasowe życie, czas najwyższy zakończyć i zmienić, naprawić to co zepsułem - czyli całe moje życie.
Już sam nie wiem, co jest dobre, a co złe? Mam przed sobą tylu ludzi, którzy pragną dla mnie jak najlepiej - tylko z której strony? Być może z tej dobrej lub z tej złej... Ale jak wyczuć, jak sprawdzić, które jest dobre - mam rozdarte serce, mam niepewność w tym, co nie jest pewne, gdzie dobro lub zło...
![]() |
| Komin na szyję na zimne dni |
Następnie suszymy normalnie na lince do prania. Po wyschnięciu zwijamy w kłębki, nie ciasno tylko luźno. Daję gwarancję na to, że wełna będzie wydajna jak nowa, a co najważniejsze będzie prosta.
Jestem człowiekiem bez dachu nad głową. Błąkam się, nie mając gdzie się zatrzymać na dłuższy okres. Boję się, że mógłbym popełnić jakieś głupstwo, co może spowodować złe następstwa. Teraz przebywam u ludzi dobrej woli, którzy wzięli mnie pod swój dach, dając schronienie. Nie wiem dlaczego tak się dzieje, co powoduje że u takich ludzi widać dobro, które rozsiewają po okolicach. Znając życie, to chyba nikt nie będzie miał o nich dobrego zdania. Ale ja się nie przejmuje, bo wiem, a i nawet jestem pewny, że plon który posiali będzie obfity. Bo tak już jest, co siejesz, to zbierasz. U tych ludzi jestem kilka miesięcy i nadal dobrze się czuję. Mam nadzieję, że to będzie mój dom i w końcu skończy się ta moja bezsensowna tułaczka. Mam prawie 50 lat i zmarnowane całe dotychczasowe życie, czas najwyższy zakończyć i zmienić, naprawić to co zepsułem - czyli całe moje życie.



Wełna jest wymagająca, dlatego dobrze ją wyprać :P
OdpowiedzUsuńhttp://indygosklep.pl/pranie-welny